Przejdź do treści
Polityka i władza w Polsce

Reforma mediów publicznych: sukces czy tylko wymiana ekipy przy korycie?

Reforma mediów publicznych: sukces czy tylko wymiana ekipy przy korycie?

Czym była „reforma” Tuska : fakty zamiast haseł

Słyszeliśmy to wszędzie. Media publiczne trzeba naprawić. Koniec z partyjnym nadzorem. Koniec z propagandą. Tylko że po roku od ustawy, którą ochrzczono mianem reformy, mam wrażenie, że wymieniono tylko szyld. Zmieniły się twarze przy sterach, a nie kurs okrętu.

Większość ludzi myśli, że chodziło o odpartyjnienie. Cóż. Fakty mówią co innego. Nowa ustawa rozwiązała stary KRRiT i powołała nowy organ. Brzmi dobrze. Ale zasada nominacji pozostała ta sama. Większość w parlamencie wybiera swoich ludzi. To nie jest reforma. To zmiana ekipy przy korycie.

Moim zdaniem prawdziwa reforma powinna zacząć się od czegoś prostego. Od niezależnego funduszu. Od kadencji dłuższych niż jedna kadencja sejmu. I od zakazu łączenia funkcji w mediach publicznych z jakimkolwiek stanowiskiem partyjnym. Tego nie ma. Mamy więc kosmetykę. A skórka, jak wiadomo, nie zawsze kryje zdrowe mięso.

Jak odróżnić realną zmianę od politycznej roszady

Siedzisz w swoim salonie. Włączasz telewizor publiczny. Widzisz nowe twarze, nowe nazwiska, nowe deklaracje. Pytanie tylko jedno. Czy to faktycznie zmiana, czy tylko przestawienie mebli na Titanicu? Jak więc odróżnić jedno od drugiego? Pierwszy znak to zakres. Prawdziwa reforma dotyka struktury, a nie tylko personelu. Jeśli zmieniają się prezesi, ale schemat finansowania zostaje ten sam, to mamy do czynienia z roszadą. Jeśli zmieniają się dyrektorzy, ale kryteria doboru treści pozostają niezmienne, to nic się nie zmienia. Drugi znak to transparentność. Roszada odbywa się szybko. Rozmowy za zamkniętymi drzwiami. Komunikaty prasowe z gotowymi nazwiskami. Reforma wymaga debaty. Wymaga ustaw. Wymaga czasu. Moim zdaniem prawdziwym testem jest to, czy zmiana boli. Jeśli wszyscy są zadowoleni, to znaczy, że ktoś został pominięty. Reforma zawsze kogoś dotknie. Zawsze komuś zabierze przywileje. Roszada? Ta rozdaje nowe.

Na co uważać, oceniając nowe władze mediów

Nowe twarze w TVP, Polskim Radiu i PAP. Większość ludzi odetchnęła z ulgą. Bo skończyła się propaganda. Tylko że to myślenie życzeniowe. Bardzo niebezpieczne.

Pierwsza pułapka to nazwiska. Zmienili się ludzie. Ale struktura władzy pozostała ta sama. Kto kontroluje pieniądze, ten kontroluje treść. Abonament to fikcja. Budżet państwa decyduje. A decyzje budżetowe to polityka. Czysta i brudna.

Druga sprawa to nominacje partyjne. Patrzcie na biografie. Nie na deklaracje. Moim zdaniem nowa ekipa różni się od starej tylko kolorem koszulki. Mechanizm jest ten sam. Kolega poleca kolegę. Dziennikarz staje się urzędnikiem. A potem już nie pyta, tylko wykonuje.

Trzecia pułapka to obietnice transparentności. Kto pokaże listę płac? Kto ujawni umowy z producentami? Kto opublikuje raport z kontroli KRRiT? Nikt. I to jest sygnał ostrzegawczy.

Nie dajcie się zwieść pierwszym programom. Nie dajcie się uśpić nowym prezenterom. Prawdziwa reforma to nie zmiana twarzy. To zmiana systemu. A system w Polsce ma jedną zasadę. Koryto jest dla swoich.

Kiedy powrót do starego modelu ma sens (alternatywy)

Słyszałem już głosy. „Ale przecież BBC działa”. No działa. Tylko że w systemie, który budowano przez dekady. Z instytucjonalną kulturą odporności na polityczne ciśnienie. W Polsce tego nie mamy. I nie zbudujemy tego w dwa lata. Na to potrzeba pokolenia. A my mamy tu i teraz. Są alternatywy. Można odejść od powszechnego abonamentu na rzecz finansowania z budżetu państwa. Tylko że wtedy kontrola polityczna jest jeszcze większa. Można postawić na crowdfunding. Mało brakuje, a niektóre podcasty w Szwecji już tak działają. Można też dać widzom wybór, płacisz za konkretny program, nie za całość. Brzmi prosto. W praktyze to rewolucja. Ktoś powie, że to utopia. A ja odpowiem: patrzcie na Norwegię. Tam zmienili system. Dali mediom publicznym stabilne finansowanie na kilka lat do przodu. Bez corocznych targów o budżet. I nagle jakość poszła w górę. To nie czarna magia. To zwykłe polityczne zdecydowanie. A jeśli chcecie szerszy kontekst tych decyzji, polecam główny artykuł na ten temat.
Udostępnij: Facebook Twitter
Ten artykuł powstał przy wsparciu technologii AI.
Avatar Aleksandra Jankowiak

Autor serwisu Radio Szok

Interesuję się mediami i wolnością słowa – tym, jak informacje są przedstawiane i co czasem pomijają. Piszę komentarze, które mają skłaniać do samodzielnego myślenia, nie podawać gotowych ocen.

Czy ten artykuł był pomocny?
Bądź pierwszy!

Komentarze (0)

Dodaj komentarz